Стихи
Проза
Разное
Песни
Форум
Отзывы
Конкурсы
Авторы
Литпортал

Злой дух из огня


     DUCH Z OGNIA
   (poemat o uczonym)* 

                  ¹
Wyschła uczona kobieta
Z sinich szkarpietek
Długie straciła roki
Na tajen wyznanie.
Lata po latach płynęly,
Kobieta dojrzała...
Czegoż ona dościgła?
Owoce znań tanie...

                   ²
W celu wiedz ujaśnienia
Za mąż nie poszła,
Jednak i sama kobieta
Mózgiem nie doszła:
Nikt choć nie przeszkadzywał
Rozumieć nauki,
Trochę czym rozumiała,
Nie zżółkła dopóki.
«Kim by mi oświecono
Ciemność rozumu,
Jako w mojej tu głowie
Nie braknie szumu...»

                ³
Sobie ta do pomocy
Z ognia zazwała
Niektórego pasierba,
«Cito — znam — mala
Semper crescit herba,
Księgi czytałam
Aż do przejrzałości,
Te nie umędrzyły
Moje białe kości...
Niech mi pomaga
Z ognia przyjaciel,
Jego w tym celu
Do siebie zazwałam».

               ⁴
Za siedemdziesiąt
Lat gdy jej biło,
Kobieta wspomniła,
Iż niezamężna,
Cóż jej tu robić,
Czarta schwyciła:
«Zostań mi moim!»
Na ramię diabelskie
Białą swą głowę
Czartówka stara
Tedyż schyliła...
Czart i rad byłby
Od pasji uciec —
Lecz się wczepiła,
Że kłók skórzany
Z boku czarciego
Babcia uchwyciła!

                ⁵
«Oh ty, babo, babo,
Kurwo uczepliwa,
Czemuż się okazała
Do mnie tako chciwa?
Czyli innych wokół
Mężów nie miałaś,
Iżeś we mnie łapami
Z ostrymi pazurami
Wczepić się zechciałaś?»
Stara uczona mu odpowiada:
«Z tępego męża
Nie byłabym rada,
A kto rozumien,
Ze mną się nie żeni,
Czart mi pozostał,
Rzuć na los swe pieni!
Ja bom nie gorsza
Nad inne kobiety,
A zę nie piękna —
Nie mam, niestety,
Tamtej urody,
Co zdziwia wzroki,
Usiądź tu przý mnie,
Nie bądź jako zwłoki,
Które bagrami
Z rzeki wyciągają!
Bierz, nie rozmyślaj,
Póki coś ci dają,
Inaczej w piekle
Z samoty zawyjesz,
Ożeń się ze mną,
Z żoną uczoną
Czymże zamieszkać
Diabłu nieprzyjemno?
Tak, razem z żoną
Ze swej ty skóry
Sadła zwoje, sadzy,
Tłuszcz tam odmyjesz!»

                 ⁶
Czart choć i nierad,
Kobieta go trzyma:
«Gdzie tu uciekasz?»
Zjada małżonka
Swego ta oczyma.
«Czujno me serce,
Kocham bo uszyma,
Chociaż i diabłem,
A nie bez języka...»
Czart myśli: «los mój
Na tym i zanika...
Kobieta bo mocna,
Czarta z dwa odpuści,
Z paznokci swoich
W wiek nie wypuści!»

               ⁷
Kobieta wspomniła
Tamta bo uczona:
Za rogiem mogiła,
A cóż z mężem ona?
Zarucono zajęć
Przez nią naukowych,
«Co wiedza? Zamięć!
Nie ma myśli nowych
Ani w małej książce,
To jedna tęsknota...
Z tobą się całować,
Tak pobij ślepota!»

               ⁸
Czartówka ubrana
W męża się wczepiła,
Spróbuj ten uciec,
Czeka nań mogiła!
Z baby nie żartować:
Z niej kpić nie trzeba,
Powienien kobiecie
Wierność zachować
Łysy czart plugawy:
Dobrą nie ocenił
Przedtem bo żonę,
Za to się przemienił
Tutaj los do niego,
Powłókł los ubogi
Za swe osłuszeństwo
Kozioł nasz bezrogi...

         E p i l o g

Złydenna kobieta —
To rozgadka jawna:
Świerszcza to żona
Jest prawosławna.
Łysy czart ubogi
Jest Kazimierzyczem,
Którego by trzeba
Nastawiać biczem.
20. XI. 2020
--------------------
* tutaj nie mówimy o uczonej kobiecie, ale o uczonym
  diabełku, którego dziobała złośliwa kobieta.







Количество рецензий: 0
Количество сообщений: 0
Количество просмотров: 3
© 21.11.2020 Лаврентий Лаврицкий
Свидетельство о публикации: izba-2020-2950312

Рубрика произведения: Поэзия -> Иронические стихи


















1